*Perspektywa Belli*
6:00 -zadzwonił budzik. Masakra, nienawidzę wstawać tak wcześnie. Na szczęście to ostatni tydzień szkoły. Jeszcze tylko 5 dni i w końcu zaczną się wakacje.
Wstałam tak gdzieś o 6:15, bo jeszcze chwilę leżałam w łóżku. Wyjrzałam przez okno, słońce raziło mnie w oczy, było strasznie gorąco, więc ubrałam to:
Rozczesałam włosy, nałożyłam tusz na rzęsy i puder na twarz. Byłam już gotowa do wyjścia kiedy usłyszałam, że ktoś trąbi przed moim domem, to był autobus szkolny. Wzięłam szybko torbę i zbiegłam na dół. Na szczęście kierowca mnie znał i zawsze czekał troszkę dłużej niż na innych. Weszłam do busa, na tylnych siedzeniach zauważyłam Louis'a i Harry'ego, którzy mnie wołali.
Bella: Hej chłopaki ~ usiadłam między nimi.
H&L: No hej śliczna :) ~ przywitali się ze mną.
Louis: Ej ogarniacie to?, jeszcze tylko tydzień szkoły..
Bella: Noo, ale się cieszę, w końcu, w końcu będziemy mieli czas, żeby wyjechać gdzieś razem.
Harry: Dokładnie, nie mogę się doczekać. ~ uśmiechał się głupio.
Autobus się zatrzymał.
Harry: No to idziemy :)
Louis: Nieeeee! ~ Wstał jakby z trudem.
Bella: Louis, nie przesadzaj, przeżyjesz. ~ pchnęłam go w stronę wyjścia.
Kiedy udało nam się w końcu wyjść z autobusu, szliśmy w stronę szkoły.
Bella: Ok, to pa Lou, widzimy się za 5 godz.
Chodziliśmy z Louis'em do jednej szkoły, ale niestety do dwóch różnych budynków. Przynajmniej z Harry'm byłam w jednej klasie.
Harry: To siema. ~ pożegnał Louis'a. ~ My spadamy na W/F.
Lou: Ej czekajcie, są jakieś zastępstwa. ~ Wskazał na kartkę.
Harry: Oo.. Masz z nami lekcje. ~ objął Louis'a ramieniem.
Bella: Awww! Super, to chodźmy w końcu, bo się spóźnimy.
Poszłam do szatni dla dziewczyn. Kiedy weszłam, wszystkie dziewczyny były już przebrane i niektóre dziwnie się na mnie patrzyły. Jedna z nich: Katy (zakochana w Louis'ie) podeszła do mnie.
Katy: Nie rozumiem co tacy idealni faceci, jak LOUIS w tobie widzą?!
Bella: O co ci chodzi? ~ przestałam zwracać na nią uwagę i zaczęłam się przebierać.
Następnie podeszła Megan ( zakochana w Harry'm).
Megan: Aa.. Harry, mówił coś o mnie?
Bella: Nie.... przykro mi... ~ Zachichotałam.
Zaczęła się lekcja i wyszłyśmy na boisko, bo miałyśmy grać z chłopakami w nogę. Nagle usłyszałam gwizdek i krzyk baby od W/F-u.
Baba: No szybko dziewczyny, to jest W/F, a nie pokaz mody.
Zaczęłam się śmiać, bo zauważyłam, jak Lou ją przedrzeźnia .
Baba: Z czego się śmiejesz Gilbert?! Według ciebie jestem śmieszna?!
Bella: Nie, nie... ~ Powstrzymywałam śmiech.
Baba: Dobra, to zaczynamy. ~ Wybrała składy i zaczęliśmy grać.
Na szczęście byłam w jednej drużynie z Lou i Hazzą. Louis strasznie kocha piłkę nożną, więc dawał z siebie wszystko i zaczął grać.
Harry: Ej Bella, wiesz co ? Jeszcze dziś z tobą nie zaczynałem hahah.... co powiesz na łaskotki ? ~ Zaczął biec w moją stronę.
Bella: Nieee ! Nawet nie próbuj ! Harry proszę. ~ Zaczęłam uciekać.
Niestety Harry szybko biega, do tego się przewróciłam, a on spadł na mnie. Zaczęliśmy się śmiać. Nagle usłyszeliśmy obok nas krzyk... to była Megan.
Megan: Ałaaa ! Moja noga, Harry pomóż mi proszę.
Harry podszedł do niej.
Harry: Co się stało ?
Megan: Moja noga, nie mogę nią ruszać.
Harry: Ale nic nie widać, spróbuj wstać.
Megan: Nie mogę, musisz mi pomóc.
Harry: Ech.... ~ przewrócił oczami. ~ Poczekaj, zawołam nauczycielkę.
Megan: Nie trzeba, wystarczy jak ty będziesz.
Harry jednak poszedł.
Megan: Musisz się tak do niego kleić?~ Spojrzała na mnie wrogo.
Bella: Hahahaha.... co? Serio? Myślałaś, że ja i Harry.....? Nie ! To mój przyjaciel. ~ Zaczęłam się śmiać.
Megan: Coooo? Nie udawaj, widzę jak na niego patrzysz!
Bella: Hahahaha.
Harry i nauczycielka byli już obok nas. Baba wzięła Megan i poszły do pielęgniarki.
Harry: A ty z czego się tak śmiejesz? Hmmm?
Bella: Z tego, że ten cały cyrk z Megan był dlatego, że myślała, że chcę cię poderwać...... Hahaha.
Harry: Taaaak, to absurd.... ~ Zacisnął wargi.
Lekcja dobiegła końca.
Louis: To był świetny mecz. A wy jak zwykle nic nie robiliście..:P
Bella: Zostawiliśmy to tobie. A my mieliśmy małą przygodę z Megan.
Louis: Hahahahha.... Co? niech zgadnę.. Harry był jej nagle strasznie potrzebny? Haha..
Harry: Dokładnie.
Reszta lekcji minęła strasznie szybko. Po szkole poszliśmy na lody, a później chłopaki odprowadzili mnie do domu.
Bella: To pa chłopaki. ~ Pocałowałam obu w policzek.
L&H: Do jutra :)
----------------------------------------------------
Nooo więc skończyłyśmy pierwszy rozdział, mamy nadzieję, że wam się spodoba. :) Prosimy o opinię w postaci komentarza :)

Fajny :D <3
OdpowiedzUsuńDALEJ, NOW!!!!!!<3
OdpowiedzUsuńHahaha... dzięki :)
OdpowiedzUsuńJutro powinien się pojawić następny rozdział :3
Dziękujemy za komentarze <3
Minęły 74 lata, a ta jedna osoba wciąż żyje. Osiemnastoletnia Victoria Chambers widzi go jako nastoletniego siebie. Jest ciekawa wielu rzeczy : dlaczego tylko ona może go zobaczyć, co on ukrywa przed nią, i jak to możliwe, aby zakochać się do szaleństwa w ... duchu?
OdpowiedzUsuńSerdecznie zapraszam Cię na http://the-last-goodbye-tlumaczenie.blogspot.com/ :) Mam nadzieję, że wyrazisz tam swoją opinię :)